Pisać, pisać

Jakoś tak wiele słów mi się w głowie nazbierało. Mało kompatybilnych ze sobą nawzajem. To raczej misz-masz słowotwórczy. I jeszcze tak w nadmiarze wesołości. Pewnie za jakieś parę godzin minie mi, ale póki co trwa. Myślowo też bliżej mi do superexpressu niż do pociągu podmiejskiego. Ciekawe jaki sposób na pacyfikację zaleci w sobotę dr K. Tzn. K obecna, a nie dr K. ewentualnie przyszła. Takie mają podobne nazwiska. Siedzę w robocie i biegam za moimi myślami. Ciało na szczęście spokojne, bo jakbym jeszcze musiała biegać realnie, a nie mentalnie to bym była bardzo zmęczona.

Za oknem kruki zjadają coś dziwnego leżącego na ulicy. Raczej nie zwłoki, choć wygląda na coś mięsnego. Smacznego, chłopaki.

Dziś trzeba uświadomić szefa, że nie interesuje mnie wyjazd do Poznania na event w celu pilnowania płaszczy. Pewnie jeszcze trochę śmiesznych zadań. Bo ci którzy zostali wytypowani wcześniej będą mieć inne, ustalone zadania. Jedyna pozostała funkcja to pilnowacz. Nie ochroniarz, ale właśnie pilnowacz elementów garderoby tych, którzy będą oddawac się rozkoszom biesiady. Nie żeby taka funkcja uwłaczała mojej kierowniczej duszy, ale nie chce mi się. Sytuacja jest jaka jest, a ja nie mam już zamiaru się poświęcać. Nie tu. No i nawet się nie poje i nie popije, bo porcje są ściśle wyliczone. Wyłacznie dla zaproszonych, dla obsługi nic.

Jutro mam obiad rodzinny. Nie to, żebym miała zamiar podejmować jakikolwiek wysiłek kulinarny. W ulubionym sklepie zamówiłam gotowe produkty. Prawie full obsługa. Prawie, bo muszę jednak podjąć wysiłek odgrzania. Pewnie dam radę. Cudowne jest istnienie miejsc, gdzie leniwe panie domu mogą, bez zbędnych stresów, zaopatrzyć się tak, by przybyli na konsumpcję czuli się ugoszczeni po królewsku 😀

Zaczynam pisać zdania wielokrotnie złożone. Powoduje to rozmywanie się sensu, po każdym następującym po sobie słowie. A co mi tam.

Kurcze, dopiero czwartek. Może pani K. da mi zwolnienie. Ale jaki jest cel brania zwolnienia (płatnego 80% pensji), w przypadku posiadania 30 dni urlopu? W związku z sytuacją nie liczę na otrzymanie ekwiwalentu za urlop. Myślę sobie, że nie głupio by było zaliczyć urlop w najbliższym tygodniu. Zwłaszcza, że w domu czuję się o wiele lepiej.

A teraz zjem śliwkę o niezwykłej nazwie prezydent. Mam nadzieję, że chodzi o jakiegoś zupełnie innego prezydenta niż nasz obecny. Bo mogłaby mi w gardle stanąć. Na sztorc (czy śliwka ma jakiś sztorc?). Obecny przywódca narodu nie mieści się w moich upodobaniach politycznych. W zasadzie to teraz nie wiem, kto się w nich mieści.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: