Czy warto konsultować diagnozę?

Diagnozę dostałam z pierwszego kopa. Trafiłam do lekarki na maniakalnym haju i dostałam zestaw do pacyfikacji. Była też sugestia szpitala, ale oddalona po kuracji prowadzonej pod rodzinnym nadzorem. Zaczynałam od depakiny, potem były różne inne zestawy. Niektóre prowadziły do remisji, inne nie. Cenię moją lekarkę za to, że mnie słucha. Nie forsuje swojego zdania, jako jedynego słusznego. Wysłuchuje mnie przez pełne 40 minut. Ale… może za bardzo ma do mnie pozytywny stosunek. Niby wychodzę od niej podbudowana psychicznie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że mnie przecenia. Że nie widzi mnie prawdziwej: niedoskonałej, wrednej, z brakiem podstawowych umiejętności interpersonalnych, z zachowaniami destrukcyjnymi. Mam po wizytach u niej świadomość choroby, ale czuję się traktowana jakby ona leczyła zupełnie inną osobę, nie do końca mnie. Kończą mi się leki, więc tak czy inaczej umówiłam się na wizytę. Trzeba kontynuować coś, co się zaczęło.

Jednak dostałam namiary na jedną z lepszych polskich specjalistów od CHAD-u. Bez przekonania napisałam maila. Dziś odebrałam odpowiedź (zdziwiona). Podaje telefon i godziny, w których przyjmuje zapisy. Z jednej strony mam ochotę się zapisać, z drugiej obawy. Może jestem zdrowa, a może tak chora, że trzeba mnie zmknąć? Może wcale nie jestem CHAD-erką, a kimś zupełnie innym. Chciałabym i się boję. Dziewica cholerna 😀

Warto, czy nie warto? A może trzeba spróbować i wszystko stanie się jasne i jednobarwne? Było warto! Nie było warto!

Reklamy

komentarze 4 to “Czy warto konsultować diagnozę?”

  1. drugikoniecswiata Says:

    Nie no, jasne i jednobarwne nei stanie się nigdy. Myślę, że konsultować warto. Ale nie po to, by zamieniac jedną wyrocznię na drugą, po to, by się trochę od wyroczni zdystansować. Prawda o nas to to co wiemy my PLUS to co wiedzą inni, w tym lekarze – nie albo / albo.

    Nie sądzę, żeby lekarka cię przeceniała. Myślę, że sama podnosisz tę poprzeczkę i przypisujesz to jej. Widzisz tylko niedociągnięcia, a nie to, gdzie dajesz radę. Ona widzi jedno i drugie i bardziej skupia się na tym drugim. Tak myślę ja, może niesłusznie. Zapytaj ją. Proste sposoby są najlepsze. I pamiętaj, że ma ograniczone możliwości. Jest tylko człowiekiem, nie panem Bogiem.

    Zamknąć się można, pytanie po co. Z roli, w którą raz wejdziemy, trudno jest wyjść. Mijam w IPiN ludzi, którzy sprawiają wrażenie, jakby ich życie toczyło się tam. Ja nie chcę tam mieszkać.

  2. ann Says:

    skacz! tam jest woda! popieram, a na priv poproszę namiary.

  3. marsjanka Says:

    Rozum każe uważać diagnozę za istotę leczenia i warunek wyleczenia. Mamy też potrzebę klasyfikacji, chcemy wiedzieć, co z nami jest. Ale paru mądrych twierdzi, że w zaburzeniach psychicznych diagnoza nie załatwia sprawy. Te same leki stosowane są z dobrym skutkiem w wielu jednostkach chorobowych, kombinacji objawów jest tyle, ilu jest nas, nosicieli. Siłą rzeczy, dla porządku, pod diagnozę podciągany jest konkretny przypadek, a nie, co wydaje się nieosiągalnym ideałem, odwrotnie. Myślę, że ilościowo i tak dominują zmieniające się w czasie i przestrzeni mixy, dlatego nie przywiązywałabym się zbytnio do nazwy. To tylko umowna klasyfikacja, moje \Chad czy inne zestawienie\ jest tak inne od Twojego, jak nasze wewnętrzne i zewnętrzne, przebyte i nieprzebyte ścieżynki .

    Kontakt z innym terapeutą zawsze ma sens, w najgorszym razie powrócisz do obecnego z nowym zapasem zaufania, a może poprawisz sobie samopoczucie. Jesteś wyważona w opiniach, taktownie piszesz o swoich wątpliwościach, masz dobrą wolę i nie krytykujesz w czambół; to jest Twoje święte prawo, aby konsultować się we własnej sprawie. Jasne, że idź, na priw mail poproszę namiary, jak można. Na wszelki wypadek.

    Lekarz pewno i widzi więcej, ale jeżeli wydaje Ci się, że Cię przecenia, że nie wie do końca, jaka jesteś, musisz o tym przy najbliższej okazji powiedzieć. Swoją drogą, czy to nie absurd, że właśnie wrażliwi na własną niedoskonałość lądują w gabinetach psychiatrów, a twarde niedoskonałości mają się bardzo dobrze i świętują sukcesy poza gabinetami psychiatrów?

  4. marsjanka Says:

    Ps.
    Czambuł napisałam z błędem ortograficznym, choć z powietrza mi się to nie wzięło. Piszemy dziś tak, przez u zwykłe, ale pisało się też (w wiekach ubiegłych) czamboł lub czambół – spieszę z korektą, żeby wstydu wykładowcom swym z UJ nie przynosić, takiego wielkiego, pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: