Po przerwie, po urlopie

Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że nie piszę. Uważałam, że to takie uwalnianie emocji, pisanie dla siebie, choć publicznie. Ale kiedy czytam komentarze zaczynam wierzyć, że komuś może pomóc takie, moje, spojrzenie na chorobę. Nie bawię się w sztuczną skromność, ale mimo wszystko jestem nieco zaskoczona.

No i biję się w piersi i obiecuję wrócić do pisania 🙂

Teraz mam generalnie dużo myślenia na temat pracy. W firmie, w której pracuję od lat, opadła na nas zasłona kryzysu. Współpraca głównie z firmami motoryzacyjnymi okazała się kiepską inwestcją. Przypomniałam sobie o własnej działalności gospodarczej. W gminie rozszerzyłam działalność, wyprodukowałam wizytówki, dziecko zrobiło stronę. Urlop bezpłatny w firmie, a tu zlecenie, potem następne, wczoraj kolejne. Może jest szansa na samodzielność? Bo coraz bardziej mnie mierzi siedzenie w pracy i robienie nic lub niewiele. Niby zaczynają się pojawiać drobne zlecenia, wydaje się że motoryzacja liże rany i pomału wraca do życia.  Ale już mnie to nie bawi. Bite 8 godzin na tyłku, trochę pracy i nuda. Kiedy jest dużo zajęć czas mija szybko i nie ma się poczucia zmarnowanego dnia, ale teraz… Inaczej jest kiedy człowiek „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”. Nie ma znaczenia czy robisz w dzień, czy w nocy. Samoregulacja. Nikt w przypływie złośliwości nie mówi: płacę za 8 godzin… właśnie, magiczne słowo: płaci. Mam wrażenie zatrzymania się w miejscu. Ale mam też obawy przed samodzielnością. Praca u kogoś zdejmuje mi z głowy sprawy typu zus. Ubezpiecza mnie pracodawca i już. No i, teraz bywa z tym różnie, ale jednak stały przychód, który jest mi niezbędny choćby po to by spłacać kredyty.

Pewnie się jeszcze tak pobujam, póki coś mi nie da kopa.

Jutro chyba zaproszę Tatę i jego psunię Zorę na obiad. Są kochani.

Dzieci zaczęły załatwiać sprawy związane ze ślubem, zaczyna ich to wciągać: lokal, muzyka, zaproszenia… a mają jeszcze 11 miesięcy do terminu 😀

Reklamy

komentarze 3 to “Po przerwie, po urlopie”

  1. drugikoniecswiata Says:

    NaRRRRRRRRRRRRRRRReszcie! Cieszę się bardzo z twojego powrotu. Tak, dla mnie na przykład twój blog jest ważny i smutno mi było, gdy milczał.

  2. marsjanka Says:

    No! Przypomniał mi się kawał o góralu, który wiózł up…ą żonę z kościoła do domu podczas burzy. Co grom, to on: „No, no, no!…”, i tak parę gromów oraz kilometrów. Wreszcie pie…ło w babę: „No!”, rzekł góral krótko. I tak też, Szanowna Autorko, stało się tutaj. 🙂
    Twój blog pomaga wielu ludziom, mnie pomógł bardzo uwierzyć w to, że moja Ania sobie poradzi, choćby mnie zabrakło… Bo zabraknie w końcu… A Ty sobie radzisz, Autorko! Jesteś wspaniałym człowiekiem, wspaniałym! Tata i psunia Zora są na pewno kochani! Mam trzy p(sunie) naraz, w jednym wieku, wszystkie pomagają, jak potrafią. Co do Moskwy – warto chyba odnawiać kontakty z rodziną, korzenie są ważne. Co do własnej działalności – nie od razu ZUS, a samodzielność ma dobre strony. Pomyśleć trzeba. Pozdro serde, sąsiadka wstąpiła na kawę, lecę ugościć

  3. Ania Says:

    Witaj! Teź jestem chad-erką i rozumiem co znaczy ta choroba. Taki blog moźe pomóc wielu osobom. Zaprasza do komentowania mojego chaderka.blog.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: