Archive for Czerwiec 2009

Tak sobie myślę,

Czerwiec 16, 2009

że strasznie zaniedbałam bloga. Jako że nastrój taki sobie to i wydaje mi się, że pisać nie ma o czym. No bo, tak na zdrowy rozum, o czym? Że pogoda straszna? To każdy widzi. Że nic mi się nie chce? To widzę ja… i nie tylko.

Dziś jest rocznica śmierci Mamy. O 13.57 orzeczono zgon. Po 40 min. reanimacji. Dupa! Była i nie ma. Czasem czuję, że jest blisko. Uśmiechnięta, tym pobłażliwym uśmiechem, wybaczająca nawet to czego pojąć nie umiała i czego zrozumieć nie potrafiła. A czasem, gdy chcę przywołać jej twarz, to jedyne co widzę, to Mama  wspierająca się na poręczy schodów i mówiąca, że nie może oddychać. Potem leżąca na zimnej podłodze klatki schodowej. Potem nakryta czarnym workiem. Jedno piętro od ukochanego domu. Przygotowanego na jej przybycie, przystosowanego do jej rehabilitacji.

Byliśmy wczoraj na cmentarzu. Prowadziłam Tatę pod rękę. Jest taki kruchutki.  Chciałabym mu dodać sił, wziąć jego smutek na siebie. Przeraża mnie mówieniem, że jest niedołężny, że koniec blisko. Nie pozwalam mu się wygadać na ten temat. Krzyczę, że to nieprawda, że jest mi potrzebny, że nie ma prawa mnie zostawić. Ale wiem, że „to” może się stać w każdej chwili. Nie potrafię się pogodzić z tą myślą. Nie chcę się z nią pogodzić.

Na obiedzie była siostra z dziećmi. Było miło. Tata czasem się uśmiechał.

Kupiłam żółte słoneczniki na grób. Wczoraj była ładna pogoda i błyszczały na tle ciepłego kamienia. Podlałam kwiaty, zapaliliśmy znicze. To nie tak miało być. Nigdy nie jest tak, jak się tego pragnie. Czasem osiągamy cel i jesteśmy szczęśliwi. Czasem odnosimy nasze zwycięstwa. Czasem jest dobrze i bezpiecznie. Trzeba umieć to docenić, trzeba kochać świat, a on odwdzięczy się dobrem. Wierzyć. To nie takie proste.

Reklamy