Po świętach

Generalnie było bardzo fajnie. W niedzielę trochę niestety pogoda nie dopisała. Miał być grill, siedzenie na świeżym powietrzu, łapanie wiosennego słońca. Grill był, robiony przez oddelegowana do marznięcia osobę. Reszta siedziała w domu oczekując na rezultat. W poniedziałek pogodowo trochę lepiej. Wizyta obiadowa u Siostry. Siostrzenica robiła za kierowcę i sprawdzała się świetnie. Tatuś będzie musiał się rzucić na benzynę 😉 Ale niestety nie może być za dobrze. Dieta poszła się świątecznie paść 😦 Jeszcze w sobotę było 2,5 kg do tyłu w stosunku do wagi wyjściowej. Dziś zostało tylko 1 kg mniej. Trzeba będzie zaostrzyć w najbliższych dniach. W czwartek ważenie i nie chciałabym zobaczyć wpisu, że trzeba bardziej uważać. Ale cóż. Na szczęście najbliższe święta z objadaniem się będą nieprędko. No i mam wrażenie, że pofolgowanie sobie z piciem piwa,miało również duży wpływ na wzrost wagi. Teraz ponownie odstawiam. Ewentualnie lampka czerwonego wina co jakiś czas.

Chciałabym żeby weekend był piękny. Pieliłabym grządki i myślała o niczym wystawiając cielsko do słońca!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: