Archive for Marzec 2009

Jeszcze wspominki z wyjazdu

Marzec 27, 2009

Na wyjeździe dopadła mnie fizjologia. Za wcześnie, ale pewnie przez lot i zmianę klimatu. Do sklepu po podpaski. I co? Paczki po 100 szt., ich rozmiar… od potylicy do brody. Czy oni nie umieją robić małych? Wiem, że mają narodowy problem z otyłością, co widać na ulicach, ale żeby podpaski jak pampersy robić? Choć uwielbiam ich gigantomanię w odniesieniu do budowli, wielkości muzeów. I dużych samochodów też. Nie widziałam nigdzie takiej ilości ML-i. I prostotę w układzie ulic, skrzyżowania pod kątem prostym i oznakowania odległości od centrum. A generalnie to chyba lubię, że wszystko podporządkowane jest wygodzie ludzi. I nawet te ich uśmiechy nie do końca mi się kojarzą ze sztucznością, a bardziej z życzliwym nastawieniem do świata (choć z drugiej strony ilość strzelanin trochę temu przeczy). Ale jako kraj na spędzenie starych lat wolę Grecję, a raczej jedną ich wyspę. I tam nie przeszkadzało by mi mieszkanie na pustkowiu, z dala od miasta. Bo ja generalnie miastowa jestem. I puste przestrzenie wokoło domu napawają mnie lękiem. Tak jak i własny dom, wolę czuć przez ściany obecność innych ludzi. Ale skoro przeprowadzka na Kretę jest w sferze bardzo odległych i mało realistycznych marzeń, problemu nie ma 🙂

Reklamy

Każdy człowiek musi…

Marzec 26, 2009

czasami spojrzeć za siebie, a potem przed siebie. Zastanowić się i pomyśleć, co dla niego jest bardzo ważne, co mniej, a co całkiem nieistotne. Co jest udanego za nami i co ważnego trzeba zrobić kiedyś. W przyszłości. Patrząc w przeszłość widzę czarne dziury, schowane w niepamięci, podświadomości… jak zwał to zwał. Ale widzę też cudowne okresy „normalności”. Kiedy byłam szczęśliwa i chyba moi bliscy też byli ze mną szczęśliwi. Bo wbrew temu co zdrowi sobie myślą o manii i hipomanii, nie jest to okres szczęśliwości, a czegoś w rodzaju delirium, kiedy się nie wie kim, czym ani po co się jest. Na pewno nie sobą. Wtedy wygrywała choroba, przesłaniając mnie taką jaka byłam w tych dobrych chwilach, chwilach gdy neuroprzekaźnikom udawało się nie robić ze mnie wariata.

Przyszłość? Na 100% nie patrzę na nią w różowych okularach. Uczę się być obiektywna i racjonalna. Wiem, że wiele jeszcze musi się zmienić w moim pojmowaniu i postrzeganiu świata. Wiem, że choroba czasem zapaskudza, jak deszcz szybę, moje widzenie. Wiem, że nie zawsze moje reakcje są adekwatne do wydarzeń. Ale… teraz to wiem i wiedzą to bliscy. Dzięki temu łatwiej reagować.

Dlatego jakoś z większą sympatią patrzę w swoją przyszłość. Doceniam, że są wokoło mnie dobrzy i mądrzy ludzie. To chyba dobry objaw, że wreszcie dostrzegam, jak ważnych i wspaniałych ludzi los postawił na mojej drodze.

Moje marzenia. Chyba przyziemne. Ale czy to znaczy, że złe? Oprócz takich totalnie przyziemnych, jak: spłacić długi, są też takie fajniejsze. Np. wyjazd na ukochaną Kretę. Znowu podróże po spalonych słońcem bezdrożach, puste plaże i gorące kamienie. Ta wyspa nigdy mi się chyba nie znudzi!

A na codzień? Praca (obecnie straszna nuda, zleceniowa dziura), dom. Od dziś się odchudzam, więc mam nowy cel 😀 Póki co jedzenie na diecie fajne. Czy skutki będą równie fajne? okaże się.  Do czerwca mam podobno ważyć 58 kg. Chciałam sobie ustawić na 52, ale mi nie pozwoliło. To znaczy powiedziało, że jest to ostra niedowaga i z nimi tego nie zrobię 😉 Poczekamy zobaczymy.

Po powrocie z wojaży

Marzec 23, 2009

Smutno… że już po wszystkim. Człowiek miesiącami cieszy się, szykuje do wyjazdu, a potem pyk! już trzeba wracać. Było cudownie: słonecznie, ciepło… i zakupowo. Bardzo lubię Chicago. Z jego pędem, radością i zapracowaniem. A teraz było tak, że siadaliśmy przed oknem i patrzyliśmy na panoramę centrum miasta. W ręku zimne piwo, a przed nami całe miasto u stóp. Bosko!

Kupiłam sobie jedwab do włosów i jestem zachwycona jak szybko włosy o strukturze siana mogą odzyskać blask i życie. I jeszcze kremy na zmarszczki. A od czwartku zaczynam dietę, która 29.06 ma dać mi wagę 58 kg 😀 dlaczego od czwartku? Bo wtedy aktywuje się mój profil i dostanę wytyczne 😉  Zobaczymy czy będę konsekwentna, bo z tym u mnie różnie.

A dziś w pracy… trochę się nazbierało, trochę trzeba było poprostować. Nie jest źle. Tylko niech ta pogoda się zmieni na słoneczną i ciepłą!

Jadę sobie na urlop

Marzec 12, 2009

Ostatnie godziny w robocie przed wyjazdem. Ale jestem szczęśliwa 😀 13 w piątek! Cały tydzień poza robotą!

Opowiem o wszystkim po powrocie!