… a za oknem tylko mróz…

Pamiętam, że Mama uwielbiała taką pogodę. Urodzona i wychowana w Moskwie, każdy polski mróz kwitowała wzruszeniem ramion. Opowiadała jak to przy -40 latała w cienkich rajstopach (to się nazywało kaproniki) i jadała lody (a w Moskwie były przepyszne). Mnie zrobili na urlopie nad Morzem Czarnym. Skutek: marznę nawet przy lekko dodatnich temperaturach. Zakładam na siebie grube warstwy odzieży, ciepłe buty (dobrze, że w czasie wycieczki do Białegostoku kupiłam cieplutkie buty emu), pod spodnie rajstopy. Ciepła kurtka, szalik, czapka… a i tak jestem przemrożona. Siostra poczęła się jeszcze w trakcie pobytu Rodziców w Moskwie i też jest mrozoodporna, tak jak Mama. Jesteśmy przykładem, że miejsce poczęcia ma kolosalne znaczenie dla poczucia zimna 😉

(a teraz piję gorącą kawę i jem francuskie ciasteczko… znowu się zapasę zimowo [ta ocieplająca tkanka tłuszczowa], a z wiekiem coraz trudniej pozbyć się nadmiaru 😦 )

Chciałabym napisać powieść. Mam w głowie ukształtowane postacie bohaterów. mam pomysł na fabułę… ale… Po pierwsze: mój siermiężny sposób pisania. Brakuje mu lekkości, czegoś co powoduje, że się książkę po prostu pożera. Po drugie: brakuje mi cierpliwości i konsekwencji. Postacie żyją w mojej głowie, mają problemy, górki i dołki. Ale trzeba usiąść i spisać to co stoi przed oczami, trzeba nadążyć za myślami. Nie chodzi o to, że głowa wyprzedza ciało. To nie ma nic wspólnego z manią. Zwyczajnie życie bohaterów biegnie szybciej niż moje palce na klawiaturze.

Pracuję sobie. Mamy do zrobienia elegancką publikację dla klienta. Teksty w wordzie. Do łamania potrzebujemy txt, a tu jakiś debil zrobił pełne łamanie w wordzie. Po przerobieniu mam sieczkę! Czy oni się kiedyś nauczą, że potrzebujemy surowy tekst? No i jeszcze zdjęcia. Są u nich na niemieckim serwerze, nie można dostać ich na płycie, bo nie. Tak zdecydowali Niemcy, a dla naszych to jak święte słowa, niepodważalne. I ciągniemy je po sieci. Gigantyczne pliki. Bleee…

A słońce sobie świeci. I gdyby nie to, że na fajka muszę latać na dwór, pewnie by mi się nawet podobała ta pogoda 😉

Reklamy

Komentarzy 5 to “… a za oknem tylko mróz…”

  1. anna Says:

    ciarczysty zimowy buziak. zalecenie: skończyć z fajkami. dmucham na Twoją powieść. powoli…

  2. ka_an Says:

    Ty się nie martw o te francuskie ciasteczka. Ja prenumeruję „Super Linię” i mam mnóstwo płyt z ćwiczeniami, więc jak będzie trzeba to podeślę.

  3. matrioszka Says:

    Taaa… a zapał do męczenia się ćwiczeniami załączysz? Bo motywacja niby jest… ale z chęciami to cieniutko, oj cieniutko 😀

  4. aldo Says:

    Matrioszko,zycze powodzenia w nowym roku i bardzo zachecam do probowania sil w pisaniu powiesci.Ja porwalem sie od razu na gleboka wode i pisze sztuke teatralna.Szumowska mnie zainspirowala.Tez mam cos do powiedzenia,wiec pisze.Bynajmniej probuje.
    pozdrawiam serdecznie

  5. anna Says:

    złośliwiec ze mnie wychodzi. aldo:bynajmniej znaczy niekoniecznie:-)
    piszesz czy nie piszesz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: