Jezu, jak się cieszę z tych króciutkich wskrzeszeń… (L. Janerka)

Byłam wczoraj u świrologa. Poparła swym autorytetem moje podskórne wrażenie: mam remisję! Bałam się do tej pory wierzyć i cieszyć. Ze zdumieniem obserwowałam u siebie nieznane mi poczucie równowagi emocjonalnej. Oczywiście nie jestem cyborgiem i różne emocje się we mnie kłębią, ale są takie adekwatne do sytuacji: jestem radosna, kiedy należy być radosną; jestem smutna, gdy coś ma prawo wzbudzić smutek; wściekła, gdy sytuacja wymaga wściekłości 🙂 Wróciło jasne i konstruktywne myślenie. Jedno tylko szwankuje: pamięć. Zwłaszcza krótkoterminowa, choć z pewnymi wydarzeniami z przeszłości też mam problem. Przede wszystkim z tymi, które miały miejsce w manii. Cóż, pewnie to jakiś system obronny mózgu. Mam jednak szczery zamiar powrócić do emocjonalnych wiwisekcji. Powalczyć o zmianę niewłaściwych zachowań, powalczyć o zwyczajność! Korektorem i wspomagaczem znowu okrzyknęłam Męża 😉 Chwała mu za to, że chce! Mam nadzieję, że jak najszybciej poczuję się gotowa do rozpoczęcia mojej prywatnej krucjaty 🙂

Dziś piątek, prawie weekend (choć prawie robi wielką różnicę). Wszystko wskazuje na to, że Tata i Młody podjadą na konsumpcję obiadu. Myślałby ktoś, że tacy stęsknieni 😉

Weekend chyba będzie pracowity. Muszę zacząć porządki świąteczne. Posprzątać za barkiem, żeby można było przed nim ustawić choinkę i żeby nie znalazły się potrzebne rzeczy w miejscu, które stanie się niedostępne. Z Młodym zaplanowaliśmy ubieranie chojaka w przyszłą niedzielę. Jak patrzę na kalendarz to jestem w szoku, że już prawie koniec kolejnego roku. Znowu będę o rok starsza 😉 Ale to mnie akurat nie przeraża. Minął właśnie rok od diagnozy. Rok leczenia, dobierania leków, wzlotów i upadków. Mam nadzieję, że obecna stabilizacja będzie trwać wiecznie! I choć znajomość tematu mówi, że nie mogę odpuścić samokontroli, że muszę słuchać co inni mówią na temat moich zachowań, to wierzę, że najgorsze już poza mną. Tego sobie i moim bliskim życzę na ten rok  i wszystkie następujące po nim lata.

Trzeba brać się do pracy 🙂

Reklamy

komentarze 3 to “Jezu, jak się cieszę z tych króciutkich wskrzeszeń… (L. Janerka)”

  1. ka_an Says:

    Bardzo się cieszę z Twojej remisji 🙂

  2. matrioszka Says:

    Dzięki! Podesłać trochę? 😉

  3. ka_an Says:

    Jeśli w mojej jednobiegunówce remisja istnieje to właśnie ją mam, jestem happy i już 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: