Połowa tygodnia

Jak minie dzisiejszy dzień, to będzie już bliżej niż dalej weekendu. Wtorek spotkaniowo-biznesowy.

Ale wtorkowe popołudnie mi wszystko wynagrodziło. Obiad z Tatą i Młodym, który przeciągnął się do późnych godzin wieczornych. A potem… mmmm, ale to pozostanie moją słodką tajemnicą.

Kot nadal sypia w nocy pod kaloryferem. Zaczyna wyglądać jak Garfild, taki ma apetyt. A ja mam problemy z trawieniem. Puchnę jak balon, robię się gruba jak kot. Trójglicerydy mam ponad normę. To wina leku czy wieku? Jutro podpytam lekarkę. Nie życzę sobie być gruba! Nie będę zmieniać garderoby! I patrzeć na siebie coraz trudniej 😦 Zaczynam coraz bardziej doceniać Loquen. Spokojny sen, brak jazd w ciągu dnia, powrót do normalnego odczuwania bodźców seksualnych. Wada: trzeba sporo czasu na poranny rozruch, no i można po zażyciu usnąć w najmniej oczekiwanym momencie 😉

A dzisiejszy nastrój? Odezwał się we mnie prowokator. „Ja jestem pro, ja jestem pro… prowokator 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: