Jak jest zima, to musi być zimno…

Niestety. Czapka, szalik, ciepła kurtka, ciepłe buty, ciepłe ciuchy. Jednak sam widok za oknem powoduje, że marznę. Kwiaty w domu już cierpią z powodu zmniejszenia ilości światła (zupełnie jak ja 😉 ). Bougenwilla wybujała bardzo wysoko, jednak liście ciągle opadają. Stoi w najchłodniejszym pomieszczeniu w domu, na południowym oknie, a i tak widać jak ta pora roku utrudnia jej życie. Tymczasem na przekór ciemności zakwitła oliwka 🙂 Będę się musiała bawić w pszczołę i zapylać 😀

A samopoczucie? Nadal mieszane, choć ze wskazaniem na +. W sobotę było imprezowo. Osiemnastka Siostrzenicy i czterdziesta Koleżanki. Jestem dumna z siebie (choć może nie powinnam), że owszem wypiłam piwa, ale nie do upojenia. Tak żeby było miło i wesoło, ale bez przegięć. Nie było tak, że jak już zaczęłam to musiałam do oporu, póki alkohol jest w jednym pomieszczeniu ze mną. Naprawdę było bardzo fajnie!

W niedzielę sprzątanie, prasowanie i obiad z Tatą i Młodym. Młody zaczął też pisać bloga. Temat: jego praca. Złośliwe komentarze na temat pracy telemarketera. Pracuje pod patronatem firm farmaceutycznych i bada skuteczność akwizytorów leków. Jego Panna też robi ankiety, ale takie typowo marketingowe na zlecenie: banków, firm spożywczych i itp. W sobotę na urodzinach Siostrzenicy, prawie wszyscy zaproszeni goście uczestniczyli w jej ankiecie. Było wesoło 🙂 A Dziewczyna odpracowała chyba ze 30 ankiet (niektóre osoby były po 2 razy z różnych telefonów).

Dziś niestety znowu poniedziałek. W pracy nadal nieiwele się dzieje, a jest to bardzo przykre dla moich finansów 😦 Pare drobnych zleceń, ale wielkiej pracy, póki co, ni widu nie słychu. Jest parę projektów, ale jeszcze nie weszły w fazę realizacji. Cóż należy mieć nadzieję.

Bardzo się cieszę, że nastrój się nieco ustabilizował, że przestało (mam nadzieję) bujać mną tak totalnie. Są symtomy rapid cycling, ale już nie tak wyraźne, nie tak bolesne. Loqen w zwiększonej dawce chyba zaczyna działać. Mam nadzieję, że nie jest to tylko moje pobożne życzenie.

Za oknem słońce i tylko leżący na chodnikach śnieg przypomina o zimie. Jeszcze ok. 5 miesięcy i znowu przyjdzie wiosna. A może uda się znowu (po kilku latach nieobecności) wyruszyć na kilka dni do Egiptu? Złapać trochę słońca, ponurkować, nasycić się krewetkami i innymi żyjątkami morskimi, odetchnąć zapachem ziół i przypraw. A także wszechobecnym pustynnym kurzem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: