Kocica…

Od tygodnia mieszka z nami kotka Taty. Tata wyjechał na 2 dni i zostawił ją nam, a teraz została, bo: czuje się tu zdecydowanie lepiej. Od pójścia Mamy do szpitala, Kicia zachowuje się tak jakby mieszkanie Rodziców ją przerażało. Siedzi non stop w swoim domku, wychodzi tylko na siusiu i zjeść. Jest strachliwa. Wygląda jakby przybyło jej z 10 lat. Po śmierci Mamy było coraz gorzej. Po przyjeździe do nas okazała się kotem ciekawskim, odważnym, ciągle się przytulającym i radosnym. Ma super apetyt i nawet nie zagląda do swojego domku bo śpi na kanapie, opierając łepek na poduszce. Gdy wracamy do domu kot zachowuje się jak pies: wychodzi nam na spotkanie, łasi się i wszędzie łazi za nami. Trochę mi głupio przed Tata, widzę że jest mu przykro, że jego ukochana Kicia tak bardzo się zmienia gdy oddala się od jego mieszkania.

A Kicior jest czarny jak smoła, ma cudne zielone oczęta i jest taka drobniutka. Rasy tzw. europejskiej 😉

Zauważyłam, że mój nastrój jakoś tak trwa na poziomie -1 do 0. Może to skutek dziury lekowej: seronil przestaje działać, kwetiapina jeszcze nie osiągnęła dawki terapeutycznej. Choć w sobotę przeżyłam jakąś żywotność. Zrobiłam sprzątanie, prasowanie. I tym sposobem na niedzielę pozostało mi błogie leniuchowanie 🙂

Po tygodniu niebycia w robocie, dziś znowu tu jestem. Tym razem jest jakoś nudnawo. Może przez tę pogodę?

W zeszłym tygodniu Dzieci namówiły mnie na nabycie takiego niby kapelusika. Wyciągnęłam moją flauszową kurtkę sprzed 10 lat i okazało się, że jestem super szykowna 🙂 Tylko na eleganckie pantofelki ani tym bardziej obcasy nikt mnie nie namówi!

Uwielbiam będąc u Taty stawać na jego wagę. Jest to stara waga. Zawsze na niej ważę tak około 3-4 kg mniej niż na swojej elektronicznej. Moja ma zresztą tendencję do tego, że im mniej jem, tym więcej ważę. Dlatego jej nie lubię.

Będę się musiała przeprosić z biblioteką. Wyczytałam wszystkie ostatnie zakupy i za chwilę zacznę cierpieć na brak lektury. Nowych póki co nie kupię. Ważniejsze są buty na zimę 🙂 Mam niby 2 pary, ale: po pierwsze butów nigdy nie jest za dużo, a po drugie, albo mi noga urosła, albo się udeptała, bo jakoś mi w nich ciasno.

A tak generalnie chciałabym, żeby była już wiosna i żebym nie musiała wcale kupować butów zimowych. Ot co!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: