Poparzyłam łapkę lewą

Tak to jest jak ktoś zaspany usiłuje oparzyć pomidora w celu zdjęcia zbyt grubej i nieładnej skóry. W trakcie polewania, jakimś dziwnym zrządzeniem losu, choć to prawie niemożliwe, otworzyła się pokrywka czajnika i gorąca woda spłynnęła na moje lewe przedramię. Zabolało! Szybko pod zimną wodę, okład sobie też zimny zrobiłam. Okazało się, że w domu brak podstawowych środków opatrunkowych 😦 Wybrałam się wcześniej do roboty, szukając po drodze apteki. Większość aptek rozpoczyna pracę o godzinie 8. Na szczęście znalazłam wreszcie czynną i nabyłam sobie: panthenol, gazę opatrunkową i bandaż. Kolega zrobił mi piękny opatrunek i teraz mam piekącą, białą łapę. To chyba samotność domowa tak na mnie wpłynęła, że zatraciłam instynkt samozachowawczy i łapę trzymałam w pobliżu pomidora i wrzątku. Albo była to złośliwość przedmiotów martwych, zemsta za zaniedbanie w likwidacji kamienia z grzałki czajnika. Co by to nie było ręka wygląda średnio. Na szczęście nie ma bąbli, tylko mocno czerwona skóra. Pewnie za jakiś czas nawet śladu nie będzie (taką mam nadzieję).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: