A ja ciągle śpię…

Pogoda, moje własne ciśnienie, nadmiar żelaza we krwi wszystko to powoduje, że jestem stale zmęczona. Wstaję zmęczona, zmęczona telepię się przez dzień, wieczorem jeszcze bardziej zmęczona. Wczoraj usneliśmy z Mężem ok. 18 i z małą przerwą spaliśmy do rana (przerwa konieczna ze względu na przemieszczenie się z dużego pokoju do sypialni). Przemieszczenie odbyło się wyłącznie dlatego, że zadzwonił Syn i zmusił nas do chwilowego przebudzenia. Z tego wniosek, że zmęczenie jest zakaźne jak nie przymierzając dżuma jakaś.

Zrobiłam zapisane mi badania i udałam się do lekarza. Pan doktor oznajmił mi radośnie, że on nie bardzo rozumie moje wyniki. Zalecił powtórzenie za 2 tygodnie i wizytę u hematologa. Badania zrobię pewnie 18.08 a z hematologiem mam się spotkać 20.08. Może on będzie wiedział co z tym zrobić. A może za 2 tyg. moje wyniki okażą się książkowe i nie trzeba będzie nic robić. Najbardziej obawiam się konieczności zmiany leków. Te dobrze mnie stabilizują, chronią przed huśtawkami emocji. Zjazdy i wjazdy zdażają mi się rzadko, co pozwala w miarę spokojnie powalczyć o zmianę niewłaściwych zachowań, o normalizację reakcji, o umiejętność normalnego porozumiewania się z ludźmi. Staram się by moje interakcje z innymi nie były oparte na manipulacji i kłamstwie, by były wreszcie „czyste”, nawet jeśli będą wymagały okazania złych emocji.

Tę nieumiejętność radzenia sobie z negatywnymi emocjami zawdzięczam chyba mojej Mamie. W niej było tyle naiwnej dobroci, że zawsze, niezależnie od okoliczności, w absolutnie każdym doszukiwała się dobrych cech i pozytywnych motywacji. Nigdy nie pozwalała sobie na ujawnienie swoich frustracji. I zapomniała nauczyć innego postępowania swoje córki. Moja Siostra chyba radzi sobie z tym lepiej, ale ona jest normalną, twardo stąpającą po ziemi kobietą. Ja mam tendencję do tego, że nauczona przez Mamusię, tłamsze w sobie złe emocje i spycham je gdzieś na dno, aż w końcu nie ma tam już miejsca i wybucham. Albo żalem do całego świata, albo depresją, albo agresją w dowolnie wybranym kierunku, zaupełnie nieadekwatną do bierzącego wydarzenia.

Chciałabym mieć choć jeden wolny dzień w pracy. Nie mogę już patrzeć na stan zapuszczenia domku. A niestety wracając z pracy nie jestem zdolna do podejmowania jakiegokolwiek działania. Sił i energii mi trzeba! Już, natychmiast!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: