„Czy pani nie jest w hipomanii?”

Takie pytanie usłyszałam na początku wizyty u świrolog, z którą się wczoraj spotkałam. No jestem, ale bardzo mnie to cieszy 🙂 Droga pani doktor, ile ja spraw załatwiłam dzięki tej cudnej hipo, jak się podźwignłam z długów, więc bardzo proszę zostawić mi moją hipo i się jej nie czepiać. Ja tu do pani przyszłam w zupełnie innej sprawie. Bo buja mnie, a ja nie chcę mieć rapid cycling. Wiem z opowieści, że nieszczęsny rapid prędzej czy później przechodzi w większość depresji  z dodatkową atrakcją krótkotrwałych manii. Ten wariant mi się nie podoba i proszę coś z tym zrobić pani doktor.

I tak się radośnie miotałam po jej gabinecie, gadałam cały czas. I pod koniec 40-minutowej wizyty dostałam wykaz: wchodzimy z 2 stabilizatorem, zmniejszamy cital, depakina wraca na 1200. To nie tak miało być 😦 miałam całkiem inny plan. Ale obiecałam sobie i paru innym osobom, że grzecznie będę brała leki, że dam się spacyfikować dla dobra ogólnego. Wiem, że długotrwała hipo jest równie szkodliwa jak mania, ale naprawdę bardzo jej potrzebuję. Jeszcze trochę… pare miesięcy? Od poniedziałku wchodzę z lamo, zmniejszam cital… zobaczymy…

A póki co cieszę się z mojej pięknej, weekendowej hipomanii i wszystkim tego życzę 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: