Winna, niewinna?

Tak właśnie sobie dumam od wczoraj. Poranek i kawałek dnia – bez problemu. Weszłam na naszą klasę. A tam dopisany do klasy MK. Szok! Obejrzałam zdjęcie, uśmiechnęłam się do braku włosów na głowie, stwierdziłam, że w oczach ma nadal „skurwysyna”, napisałam, że miło go widzieć (po prawie 25 latach). Czy coś poczułam? Żadnych „motyli w brzuchu” i żadnej chęci odnawiania związku (jeśli ktoś o zdrowych zmysłach nazwałby to na którymś etapie związkiem). Ot, ktoś kto rządził moim życiem przez kilka lat dawno temu, teraz jest znajomym, którego miło było zobaczyć. Może zawdzięczam to remisji a może upływowi lat, że to co się między nami działo stało się tylko wspomnieniem z bardzo dawnych lat.

Gdy tylko zobaczyłam tę twarz zameldowałam Mężowi, że się pokazał. Z czego to wynikało? Po pierwsze chciałam, żeby dowiedział się ode mnie (w celu uniknięcia podejrzeń, że to ukrywam np.), po drugie to wszystko co napisałam powyżej. Żadna tam rewelacja, żadne emocje (chodzi mi o te z najwyższej półki, bo jakieś tam były) i co? „Przecież właśnie o to Ci chodziło?” Pytam się o co? Po to założyłam naszą licealną klasę, żeby odszukać MK? No bez jaj! A potem na tlenie wpis: „Jestem kurewsko wściekły”. Na mnie, na portal, na MK, na siebie?! Nie wiem bo potem nie było już ani słowa. W domu ciche godziny na pytanie o co chodzi, co się stało, odpowiedź: „nic”.  I tak na prawdę to nie mam pomysłu czy chodzi o to, czy coś się wydarzyło u niego w robocie. Dziś Młody wraca później muszę z P. porozmawiać, bo oczywiście sytuacja ta zaczyna mnie pomału wyprowadzać z mojej kruchej równowagi 😦 Poczucie winy: bo się pokazał, bo zagadałam do niego, bo co sobie P. mógł pomyśleć… bo ktoś założył ten portal a ja na niego weszłam, założyłam klasę i teraz mam…

Muszę się w przyszłym tygodniu umówić z moją doktorką. Znowu zaczyna mi się zbierać trochę spraw do omówienia. Dlaczego np. do tej pory miałam długie fazy a teraz bywają takie dni, że mam kilka zmian w ciągu jednego dnia? Czy to wpływ leków? Jak sobie radzić z emocjami, niechcianymi i niepotrzebnymi? Zwłaszcza, że te emocje nie mają dobrego wpływu na moje postrzeganie świata. Nie umiem patrzeć na siebie z boku i krytycznie, żeby ocenić sprawiedliwie kiedy zachowuję się adekwatnie do sytuacji. Albo zamykam się jak żółw w swojej skorupie i nie można ode mnie wydobyć żadnej informacji. Albo jestem gotowa uszczęśliwić cały świat informacją o moim cierpieniu lub radości. Albo się wściekam o drobiazg, albo ignoruje ważne sprawy. Ech… porąbane to wszystko.

Cóz nadal nie wiem jaki wyrok: winna czy nie… może się dziś dowiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: