Czy dobre może być lepsze?

Tak to już z ludźmi jest. Jak jest dobrze to chciałoby się lepiej. Mam wrażenie, że remisja bardzo pozytywnie zaczyna się odbijać na moim postrzeganiu siebie. Jeszcze do niedawna zmuszałam się, żeby nasmarować ciało balsamem, włosy z siwymi odrostami związywałam w paskudny koczek. Nie układałam ich zostawiałam pokręconą, wysuszoną strzechę. Ostatnio zaczęło mi to przeszkadzać. I w niedzielę zrobiłam sobie „dzień dobroci”. Ufarbowałam włosy, wydepilowałam nogi, wygoliłam różne miejsca. Włosy ułożyłam i wyprostowałam, namaściłam się różnymi pięknie pachnącymi specyfikami. Muszę się przyznać, że naprawdę poczułam się lepiej, piękniej, młodziej. Dzięki temu i P. popatrzył na mnie bardzo przychylnym okiem. Choć ostatnio relacje damsko-męskie generalnie (nie zapeszyć) wyglądają u nas wspaniale. Niestety w pewnym zakresie odbioru bodźców zaczynam się czuć nieco upośledzona. Mam nadzieję, że trening poskutkuje 😉 I dziś po przyjściu do pracy usłyszałam od kolegi, że mam śliczny kolor włosów, od szefa że ładnie wyglądam a koleżanka nawet się nie zająknęła na temat mojego koloru (co u niej jest objawem zachwytu połączonego z zawiścią). I jak tu nie kochać remisji?

Chciałabym tak sobie potrwać w tym stanie długo, bardzo długo. Tylko gdzieś bardzo głęboko tłuką się niemiłe myśli. Jednym torem idzie sobie koncepcja: a gdyby tak hipo, takie radosne, pełne pomysłów. Oczywiście nie może przejść w manię, tego absolutnie nie potrzebuję a dodatkowo mam świadomość, że dla mojego Męża byłoby o jeden raz za daleko. Drugim torem sączy się jad podsuwający koncepcję upadku, głębokiej depresji po okresie wyrównania. I strachu co ze mną będzie. Wiem, mam teraz dodatkowe zabezpieczenia: kontrola lekarska, leki… ale przecież wiadomo, że nie zawsze to wystarcza. Staram się je spychać, zapomnieć, nie brać ich pod uwagę… nie zawsze się udaje.

Na naszej klasie odszukał mnie chłopak, z którym się spotykałam krótko, ale za to dwukrotnie w liceum (w II i IV LO). I były to emocjonalnie intensywne spotkania. Mamy się umówić na ploty. Nie ukrywam, że budzi to emocje. Nie wiem, czy byłam wtedy zakochana, czy w stanie maniakalnym (tak dokładnie nie pamiętam), ale chyba bliżej było mi do manii bo sama doprowadziłam do tego, że mnie zostawił. A co on do mnie czuł przez te kilka miesięcy? Nie wiem. Nie widzieliśmy się 24 lata i chciałabym jak najlepiej wypaść po takim czasie. Tak zwyczajnie, po kobiecemu chciałabym żeby pożałował, że się bardziej nie starał 🙂 Ech, próżność… Potraktuję to jako dobry objaw 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: