Rozmowy ze znajomymi

Wczoraj usłyszałam ciekawe zdanie: „Jesteś zdrowa, bo Twój Mąż jest o Ciebie zazdrosny”. Abstrahując od tego, że mój ślubny był wtedy na mnie wyłącznie wściekły to zaskoczyło mnie brzmienie tego zdania. Czyli co? Nie można być zazdrosnym o osobę chorą psychicznie? Wariaci na miłość nie zasługują? Rozumiem, że umiemy być upierdliwi i męczący ale żeby zaraz niegodni miłości? Ludzie jednak kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego czym są choroby psychiczne. Mimo, że miewałam epizody psychotyczne to nie takie, żebym od razu mordowała z zimną krwią. A tu człowiek musi się borykać ze schematem chorego o nieprzytomnych oczach, gotowego rzucać się na ludzi. I nie ma znaczenia z jakiego środowiska niektórzy z tych wolnomyślicieli pochodzą: jak się leczysz psychiatrycznie jesteś gorszy i niepełnowartościowy. Ale ciebie to lubimy a skoro lubimy to znaczy, żeś zdrowa tylko coś sobie wmawiasz. Ostatnio kilka razy usłyszałam, że uległam presji i pogodziłam się z tym że jestem chora. A przecież taki psychiatra to sam normalny nie jest i każdemu coś wmówi. Tak jakby każdy onkolog u każdego znajdował raka. Czasem mam wrażenie, że przewlekła choroba psychiczna jest bardziej niedoprzyjęcia niż HIV. No bo przed HIV można się jakoś zabezpieczyć. Dać znajomemmu oddzielny kubeczek i talerzyk też (poleje się wrzątkiem, albo wygotuje) a przed takim wariatem to się nie da obronić. Co innego jak ktoś przeżywa załamanie nerwowe, ale przewlekle? Łapię się na tym, że bardzo selektywnie traktuję ludzi, którym chcę o tym mówić. Zresztą nie da się powiedzieć o tym przy okazji dowolnego spotkania. Czasem mówię osobom, które od lat męczą mnie swoim towarzystwem, ale nadmiar empatii nie pozwalał powiedzieć im żeby opuścili moje otoczenie. A teraz: pyk i już znikają jak kamfora 🙂

Już wiem jaką rasę psa chciałabym mieć. Tzn. z oglądanych zostały mi dwie: bearded colli i owczarek staroangielski (bobtail). Coraz bardziej skłaniam się do boba: jest większy a ja marzę o wielkim psie:) Postaram się wkleić zdjęcie, które ilustruje różnicę wzrostu między tymi rasami. Myślę, że do wiosny będę gotowa, żeby przyjąć do serca nowe zwierzę. Choć suniek zostanie w nim na zawsze i nikt jej nie zastąpi. Myślę, że posiadanie psiska będzie dla mnie zwyczajnie terapeutyczne. W okresie depresji konieczność wyjścia z domu bez prawa wyboru, w okresie manii towarzystwo na długie spacery lub bieganie przed siebie. A poza tym ten wierny łeb i cudowne oczy patrzące na ciebie z bezwarunkową miłością, tylko dlatego że jesteś.

W tej chorobie jedna rzecz jest koszmarna: nieuchronność zmiany faz. Kiedy jestem w depresji marzę żeby zaczęła się górka, żebym wreszcie zmieniła sposób postrzegania świata. Kiedy zaczynam lecieć w górę, gdzieś w na dnie serca tkwi lęk, że to musi nieuniknienie skończyć się upadkiem. Teraz jestem w ewidentnej remisji, ale ciągle się zastanawiam, w którą stronę mnie rzuci. Bo że rzuci prędzej czy później (za dzień lub za rok a może za 10 lat) to jest wiadome. Ta choroba nie odpuszcza. Czai się zawsze gdzieś w pobliżu, staje za plecami i chichocze. Nawet przy nowotworze ma się więcej nadzieji, po 5 latach uznają cię za wyleczonego.

Dziś jest piękna pogoda, tak się jakoś wiosennie zrobiło, mogłoby już tak być. Tylko z dnia na dzień coraz cieplej i dłuższe dni 🙂

Reklamy

Komentarze 2 to “Rozmowy ze znajomymi”

  1. maciusiko Says:

    „Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
    G. B. Shaw

  2. Olszewski Says:

    jesteście okej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: