Znowu w pracy

I minął cudowny 11 dniowy pobyt domowy. Od rana w pracy. Wstałam bez problemów, ale i bez specjalnego entuzjazmu, że oto ruszam do pracy. Chętnie bym jeszcze przez jakiś czas pobyła kobietą domową 😉 Ot, takie marzenie osoby co to zawsze miała sporo zajęć pozadomowych, nie lubi gotować (choć jak mówią robi to nieźle) a sprzątanie jest tylko koniecznością. Także na pewno nie chodzi mi o opcję zajmowania się domem w sensie dopieszczania go. Ale mieć dużo czasu na ukochane książki, obejrzeć czasem coś fajnego w TV (maniacko oglądam kilka rzeczy: CSI ze wszystkich miast i Dr Hausa). A jeśli chodzi o książki, to poza klasyką uwielbiam dobrą sensację. Jakiś czas temu stwierdziłam, że w literaturze amerykańskiej nie ma już w zasadzie twórcy potrafiącego mnie zaskoczyć. Zafascynowałam się europejską literaturą z tego zakresu. Włoską, hiszpańską, portugalską, francuską. Uwielbiam mroczne powieści Granga a od jakiegoś czasu kompletuję książki Somozy. Każda jego powieść jest inna, każda mnie zaskakuje. Uwielbiam jego sposób pisania, ukazywania postaci, róznorodność poruszanych tematów. Teraz czytam „Zygzak” (dostałam na Gwiazdkę). Ograniczam sobie dzienną dawkę, delektuję się słowami. I tak pewnie jeszcze do niej wrócę. Lubię wracać do książek, które mnie w jakiś sposób poruszyły.

Nad Warszawą przebija się słońce, niebo wybłękitniało. Tylko te temperatury zbyt niskie… Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się urwać w którąś z ciepłych podróży. W zeszłym roku po raz pierwszy od wielu lat nie wyjechaliśmy nigdzie. Uziemniła nas przede wszystkim sytuacja z Teściową, ale nie tylko. W czasie manii miałam pomysł kolejnego kredytu i samodzielnego wyjazdu. Zwłaszcza, że to był okres kiedy mój związek nie był w najlepszej kondycji. Odwrotnie niż ja, która wówczas szybowałam wysoko, oj wysoko.

Dziś przyjeżdżają Dzieci tzn. Młody z Panną. Pojedziemy pewnie po nich na dworzec. Fajnie, że wracają, ale trzeba będzie się pogodzić z pewnymi ograniczeniam w strefie, że tak powiem, intymnej 🙂 No i trzeba wymyśleć obiad na 4 osoby, a nie kanapki (jak było np. wczoraj). Będzie zapiekanka 😀

Już się ściemnia, nie lubię bardzo tej długiej nocy, tych chłodnych dni. Dobrze, że nastrój skutecznie podtrzymywany citalem. Oby tak dalej 🙂 Cieszę się małymi sukcesami, świecącym słońcem, że bardzo intymnie (choć żartobliwie) pogadaliśmy z Mężem, że Dziecka wracają… to jest dobry dzień 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: