Ziarnko do ziarnka…

Wczoraj zaliczyłam wizytę u psychiatry. Opowiedziałam jak zaczynam się dobrze czuć. Nie jest to hipo, ale zupełnie mi nieznane uczucie równowagi. Być może późne podjęcie leczenia teraz wychodzi na moją korzyść. Szybko zareagowałam na leczenie… byle się tylko nie uodpornić:( Ona ciągle sprowadza mnie na ziemię: w tej chorobie nawroty są bardzo częste. Czy potrafię rozpoznać zmianę faz? Jak tylko zacznę odlatywać to mam natychmiast odstawić antydepresant. Może trzeba będzie wejść z neuroleptykiem… Nie daje mi się nacieszyć;) Ale szanuję ją za to. Lubię wiedzieć na co choruję i jakie są tego skutki. Tak było z czerniakiem: szukałam wszystkich informacji i jak trafiłam do onkologa, który nie uznał za stosowne ze mną rozmawiać na ten temat, sama wymusiłam na nim dyskusję znajomością tematu. Jak wychodziłam z gabinetu to usłyszałam: najgorzej jak się tacy internetu naczytają. Ale ja tak mam. Tak było z chorobą Teściowej, tak jest z róznymi dolegliwościami moich Rodziców. Mam przymus zbierania informacji. I dokładnie tak samo jest teraz z bipolarem.

Powinna brać się za czynności zmierzające do uporządkowania poświątecznego bałaganu. Tzn. nadmiaru niewykorzystanych środków spożywczych, pozmywania zalegających od wczoraj garów poobiadowych… ale mam jakąś wewnętrzną niechęć do pracy… przecież poraz pierwszy od dawna mam URLOP:)

Nie staram się mojej choroby rozmieniać na czynniki pierwsze, nie staram się szukać w tym sensu…  dostajemy od losu to co zdołamy unieść. Wiem, że większość ludzi nie akceptuje choroby psychicznej, inne przewlekłe, owszem ale wariat to wariat. Może zabije, albo coś;) Mieliśmy kiedyś sąsiada schizofrenika, jak odpływał w chorobę to przychodził do mnie opowiadać o podsłuchach i tym jak go ludzie prześladują a ja go słuchałam i świetnie rozumiałam. Widać nasze choroby wcale nie są tak bardzo daleko od siebie.

Zapytałam Doktórkę o psychoterapię. Stwierdziła, że mam z przeszłości sprawy do przerobienia, ale moja choroba jest chorobą związaną z neuroprzekaźnikami, z dziwnym działaniem mózgu i zależność jest odwrotna niż u ludzi którzy powinni zaczynać od psychoterapii: moje problemy wynikają z choroby a nie choroba wynika z problemów. Póki co rezygnuję. Zobaczę jak działam na farmakologii i co z tego wyniknie.

Póki co moją najlepszą terapią jest to pisanie. Wiem, że na wiele rzeczy się jeszcze nie zdobyłam, ale wszystko przed nami:) Teraz będę kolekcjonować dobre chwile, tego chcę a jak zacznę się za bardzo śpieszyć, to dobre dusze podpowiedzą mi kiedy zwolnić i zastosować środek radykalny: odstawić Cital:)

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Ziarnko do ziarnka…”

  1. BEATA Says:

    DZIWNE DOPIERO OD 2 DNI MAM ZDIAGNOZOWANY CHAD DZIWNE TO CO TU PISZESZ TO JAK JA MOJE ZYCIE CHCIALAM BYM Z TOBĄ POGADAC JAK RADZISZ SOBIE Z TYM CHADEM BO JA OD 2 DNI DOPIERO WIEM DLACZEGO MNĄ TAK MOTAŁO POZDRAWIAM BEATA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: