„Nie boję się spadać, boję się upadku”

Ten tekst pojawił się ostatnio w jakimś filmie, którego tytułu nawet nie pamiętam. A ja boję się spadać, bo wiem do czego spadanie prowadzi (pewnie dlatego nigdy nie skoczę na spadochronie). Upadek boli, zawsze. Ale wznoszenie, latanie też do niczego dobrego nie prowadzi. Po raz pierwszy od bardzo dawna mam wrażenie, że staję na linii prostej. Nie odchylam się w żadną stronę. Nigdy nie sądziłam, że to jest możliwe. Dodanie do stabilizatora antydepresanta wreszcie podniosło mnie nad poprzeczkę. Minęła senność, brak koncentracji, zamulenie. Opłacało się wykazać cierpliwość. Może chciałam komuś ważnemu pokazać, że wytrwam w leczeniu a może sama już nie miałam siły. W końcu swoje lata się ma:)

Święta minęły spokojnie. Na szczęście do minimum udało się ograniczyć spotkania z tymi, których oglądać nie miałam ochoty. I dobrze:) No i dzięki temu było naprawdę miło. Wszystko co zaplanowałam na drugi dzień Świąt udało się zrealizować a ja nawet nie byłam zmęczona przygotowaniami. Mało tego szykowanie sprawiło mi prawdziwą przyjemność.

Na naszej klasie coraz więcej zgłoszeń, coraz więcej znajomych. Fajnie, może niedługo uda się zrobić jakieś spotkania.

Chodziło mi po głowie jeszcze coś do napisania, ale czas się zbierać do lekarza:)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: