Dół… Bywają różne: personalne, rodzinne i zbiorowe. Każdy dół ma swoją dynamikę: jeden zasysa i wciąga, inny działa jak sprężyna i wypycha do góry. Doły bywają małe i wielkie, bywają takie, które wymuszają całkowicie zmiany zasad działania i takie gdzie wystarcza niewielkie przewartościowanie. Bywają wypełnione błotem, gdy człowiek nawet po wykaraskaniu się z niego pozostaje brudny i śmierdzący. Bywają takie, gdzie miękki i złocisty piasek otula stopy. Osobiście spadałam wiele razy. Czasem mam wrażenie, że nawet poniżej dna. Co mnie ratowało? Najczęściej bliska, pomocna dłoń. Czasem, choć to brzmi absurdalnie, choroba.
Teraz dół jest inny. Wymaga skrajnych, życiowych decyzji. Ale mimo że woda głęboka, to jednak ciągle widać niebo nad głową. I trzymamy się za ręce. Decyzje są wspólne. I to w tym jest najważniejsze!